Skip to content

Z zapisków średniozaawansowanego Szaleńca…

by paTh on Lipiec 11th, 2010

Jakiś czas temu Znajomy zaproponował mi bym raz na jakiś czas wrzucił tu coś od siebie. Nijak nie czułem się na siłach by po dużej przerwie w pisaniu „urodzić” coś co nadawałoby się do zamieszczenia tutaj. A na pewno nie sądziłem że zacznę od przedstawienia swojej osoby. I tylko dlatego że przez całą drogę do domu wiedziałem że muszę to z siebie wyrzucić.

Ja. Zwyczajny obywatel – żyję, płacę podatki i rachunki, codziennie rano robię zakupy, mam swój wymarzony kąt zwany inaczej własnym osobistym mieszkaniem, uprawiam hobby jakim jest czytanie książek (wciąż i nadal czekam na „Czarną Śmierć” – Jacka Piekary niezmiennie od kilku lat), włóczenie się po internecie i pracuję.

O tak. Pracuję.

I to właśnie prócz całej mojej codzienności jest mniej zwyczajne dla statystycznego Kowalskiego.

Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałbym że w życiu będę robił właśnie to – jak mityczny Charon odprowadzał ludzi w zaświaty. Robię to od jakiegoś nieokreślonego czasu który w miejscu pracy nie ma najmniejszego znaczenia.

Nikt kto mija mnie na ulicy pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego że całymi dniami przesiaduję w prosektorium czy też nocami odwiedzam zapłakanych ludzi, których dotknęła śmierć bliskiej osoby. To chyba jasne że nikt nigdy nie uśmiecha się na mój widok…

Ostatnio ktoś zapytał mnie (chcąc otrzymać odpowiedź twierdzącą) czy w mojej pracy jest miejsce na empatię.

Każdy logicznie myślący człowiek wiedziałby jaka jest odpowiedź. On nie wiedział dlatego też jest dla mnie tylko „ktosiem” a nie kimś kogo szanuję czy zauważam na ulicy. Empatia to samobójstwo. To wróg którego wystrzegam się tylko w tym miejscu. I bez tego można dostać na głowę. Niczego nie robię jednak mechanicznie. Do każdej osoby podchodzę z należnym jej szacunkiem, choćby za to że jeszcze niedawno była istotą żyjącą i posiadającą uczucia.

To wręcz idealne doświadczenie dla psychologa. Widząc na co dzień ludzi którzy zmagają się ze swoją słabością i strachem. To jak starają się uśmiechnąć, zażartować – i to jak cały ich misternie wykonany mur upada wraz z dźwiękami melodii żałobnych przy jednoczesnym odprowadzeniu wzrokiem trumny – opuszczanej 160 centymetrów pod ziemię za pomocą automatycznej windy.

Sam zapach towarzyszący mojej pracy nie należy do najgorszych. To moja psychika pierwszego dnia zaklasyfikowała go jako właśnie TEN. Bo praca tutaj to nie walczenie z fizycznym odrzuceniem. To walka z samym sobą. Czy to 90-cio letni starzec czy 5-cio miesięczna dziewczynka – walka odbywa się w mojej głowie.

W moim fachu mówią że to kwestia przyzwyczajenia. Że każda sekunda przybliży mnie do chwili kiedy nie będzie to robiło na mnie żadnego wrażenia a po pracy nawet przez chwilę o tym nie pomyślę.

Ale jest inaczej. Teraz jestem jednak na etapie, kiedy widzę zachodzące we mnie zmiany. Ostatnio moja Narzeczona zastała mnie w niesamowicie niezręcznej sytuacji. Weszła do pokoju kiedy siedziałem przy komputerze i widząc jak gdyby nigdy nic przeglądam zdjęcia trumien – skwitowała:” już wolałabym żebyś oglądał filmy porno…”.

Mając 22 lata stać mnie na własne mieszkanie, utrzymanie siebie oraz Narzeczonej na dobrej stopie życiowej i rzeczy które chcę mieć – oczywiście bez przesady. Tylko za żadną cenę nie kupię sobie choćby dnia w którym nie myślałbym o tym wszystkim. Gdyż przebywanie ze Śmiercią nie powoduje wbrew pozorom zanikania tak bliskiego nam lęku przed Nią. Potęguje tylko przeświadczenie że i ja i Ci których kocham pewnego dnia będą leżeć na stole który jest jakby moim stanowiskiem pracy i przy którym spędzam średnio osiem godzin dziennie.

To właśnie Ja. paTh.

Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Twitter
  • Add to favorites
  • Blip
  • Flaker
  • Grono
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • Slashdot
  • Śledzik
  • Wykop
3 Comments
  1. Liczę na więcej tekstów od Ciebie, ten jest niepokojąco-interesujący ;-)

  2. Arturro permalink

    Bardzo ciekawy rysopis o sobie :)

    Też mam znajomego który pracuje z zmarłymi(jest kierowcą karawanu w firmie pogrzebowej w Olsztynie oraz szafarzem- niesie trumny ), a też nie mało zarabia, ale już się przyzwyczaił do swojej pracy.

    Pozdrawiam
    Artur

  3. Gdybym nie znał Matergamesa pomyślałbym że wpuścił tu jakiegoś psychopatę… :D No cóż, czekam na więcej ;)

    Regards,
    Harrocan.

Leave a Reply

Note: XHTML is allowed. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS